Wiedziałem, że nie będzie ryzykował, że z zimną krwią zabije obie ofiary. Wygląda na to, że uda im się uciec powiedział Hillcrest. Czyżby życzył im pan tego? zawołałem głosem pełnym goryczy. Co też pan mówi, doktorze! To urządzenie elektroniczne… Gwiżdżę na nie! warknąłem. W ciągu sześciu miesięcy inni uczeni wynajdą coś, co będzie dziesięciokrotnie lepsze i dwa razy bardziej tajne! Mogą je sobie zachować, mało mnie to obchodzi. Hillcrest pominął milczeniem mój wybuch. Okazało się jednak, że nie tylko ja tak myślałem. Brawo! Zagero zbliżył się do mnie. Białe bandaże na jego dłoniach wyglądały jak rękawice bokserskie. Mówił spokojnie, choć ani na moment nie oderwał wzroku od przeciwległego brzegu lodowca: I ja myślę tak samo, doktorze! Mam w nosie zabawki skautów, urządzenia rakietonośne, służące do zabijania i do podboju kosmosu! Na tamtym traktorze jest mój ojciec i pańska młoda przyjaciółka. Jego młoda przyjaciółka? Hillcrest odwrócił się gwałtownie i spojrzał na mnie bez słowa. Po chwili wyszeptał: Przepraszam cię, stary, nie wiedziałem. Nie odpowiedziałem mu.

(Reklama: )
