Odwróciłem się, usłyszawszy za sobą kroki. Za mną stał Joss, z gołą głową, bez rękawic. Niszczyciel stanął na kotwicy. Spuścili łódź motorową, która w tej chwili płynie w kierunku wybrzeża. Eskadra samolotów leci w naszą stronę. Samoloty? Po co tu samoloty, czyżby mieli zamiar utworzyć drugi front? spytałem ironicznie. Nie, doktorze. Otrzymali rozkaz zbombardowania statku rybackiego, jeżeli Smallwood dostanie się na jego pokład. Ciągle ta przeklęta, tajemnicza zabawka! Czyż oni kpią sobie z życia ludzkiego? Hillcrest podał mi lornetkę. Zobaczyłem, że Corazzini, który wbrew wszelkim zasadom prowadził traktor na maksymalnych obrotach, kieruje się ku rybackiemu statkowi. Widać było, że nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa, jakie groziło zarówno ludziom, jak i maszynie. Starałem się przewidzieć zamysły obu zbrodniarzy oraz dalszy ciąg zdarzeń. Oczywiście, zdawałem sobie sprawę, że życie ludzkie nie liczy się dla nich w ogóle, niemniej trudno było przewidzieć, co uczynią.

(Reklama: )
